Chris Dudley

Chris Dudley

Fun Fact: Szybki ranking ludzi, którzy są wybitni w robieniu czegoś źle:

1. Syzyf – wtaczanie kamienia na szczyt góry
2. Goście ze Studio YaYo – rozśmieszanie ludzi
3. Michael Jordan – przegrywanie
4. Pablo Escobar – uczciwa praca i golenie wąsów
5. Chris Dudley – rzuty osobiste

Dudley to jeden z tych gości, których pokraczna technika na linii (której to poświęciłem niedawno całą Pierwszą Piątkę) często nabierała czekających na zbiórkę przeciwników i prowokowała zbyt szybkie wchodzenie w pole trzech sekund. Tak jak Marv Albert na powyższym wideo, wątpię jednak aby cieszyło to Dudleya, który kiedyś w wyniku opisanego zjawiska rzucał 5 kolejnych wolnych i nie trafił żadnego. Już nie za jednym podejściem, spudłował kiedyś 13 wolnych z rzędu (co jest chyba rekordem NBA).

Co ciekawe – do kosza z kilku metrów nie był w stanie trafić, za to w tyłek Shaqa z połowy boiska trafił za pierwszym podejściem… ale to już chyba dowcip o rozmiarze tyłka Shaqa.

Otagowane ,

Kenny Smith

kenny-smith

Fun Fact: Trójka na wyrównanie i dogrywkę Kenny’ego Smitha z pierwszego meczu Finałów 1995 to po dziś dzień mój ulubiony rzut w ninetiesowej historii mistrzowskich potyczek (z tego miejsca wypada podziękować Nickowi Andersonowi, bez którego nie byłoby to możliwe). Pamiętacie jednak cokolwiek z kariery Kenny’ego po tamtym rzucie i tamtych finałach?

Ja nie, bo i w sumie niewiele więcej się wydarzyło. Sezon 95/96 Kenny niby spędził w pierwszej piątce, ale było już jasne, że to Sam Cassell jest najlepszym point guardem Houston Rockets. Smith w wieku 30 lat miał najgorsze w karierze osiągi w pięciu podstawowych statystykach oraz odsetku trafień z gry i gdy Rakiety wzięły się za zabawy w doktora Frankensteina sprowadzając Charlesa Barkleya, Kenny’ego bez szczególnego żalu zwolniono. Bohater finałów sprzed ledwie roku rozegrał jeszcze jeden sezon w NBA, dzieląc go pomiędzy Pistons (9 meczów), Magic (6) i Nuggets (33).

Tego pewnie nie pamiętacie:

Sam nie wiem, w której koszulce widok Smitha wydaje mi się najdziwniejszy. Detroit, Orlando, Denver…

smithpan

…czy może jednak houstońska piżama.

smithhr

Otagowane

Chris Smith

Chris Smith

Fun Fact: Dziś Chris Smith kojarzy się fanom NBA z niesławnym bratem J.R. Smitha, który próbował Chrisa wepchnąć na siłę do NBA. W latach 90 z tym nazwiskiem grał jednak zdecydowanie lepszy koszykarz, choć wciąż zbyt słaby, by wydłużyć swoją karierę w NBA ponad trzy sezony.

Smith umiał grać (do dziś jest rekordzistą Connecticut Huskies pod względem punktów – rzucił ich więcej niż tacy goście jak Ray Allen, Richard Hamilton czy Kemba Walker), ale był niestety kolejnym przykładem rzucającego obrońcy NCAA, który był za niski by sprawdzić się na tej pozycji w NBA, a jednocześnie jego nauka gry na jedynce nie szła tak dobrze jak spodziewali się trenerzy.

Chris był na studiach specem od trójek (jego 242 trafienia także były rekordem UConnu gdy przechodził na zawodowstwo), ale też nie dał rady przestawić się na większy dystans rzutu trzypunktowego. Przez pierwsze dwa lata kariery trafił 12 z 53 prób (22.6%) i dopiero gdy liga w sezonie 94/95 przybliżyła łuk, był w stanie trafiać na dawnym poziomie: oddał 108 rzutów ze skutecznością 43.5% co było wówczas rekordem klubu z Minnesoty.

To był jednak jego łabędzi śpiew w Timberwolves i całej NBA. Po trzech latach solidnej gry z mało seksownymi średnimi 5.1 PPG oraz 2.8 APG. Najbardziej pamiętne momenty miały miejsce w drugim, najlepszym jego sezonie – dwa double-double w 3 meczach (15/10 i 11/12, oraz 21/9 w następnym spotkaniu), dwa kolejne spotkania dwudziestopunktowe (25 i 21) i game-winner w marcowym starciu z przyszłymi mistrzami NBA, Houston Rockets (dobił własny rzut). Po NBA była Hiszpania, Portoryko, Belgia, Francja, Izrael i przynajmniej pięć klubów w CBA.

Warto też dodać, że w lata 90 Chris Smith (który zresztą jest kuzynem Mario Chalmersa) wszedł jako członek ostatniej reprezentacji koszykarskiej USA, która nie mogła mieć w swoich szeregach zawodowców. Na MŚ w Argentynie wywalczył brązowy medal (porażka z Jugosławią w półfinale, rewanż za porażkę w drugiej fazie grupowej z Portoryko w meczu o trzecie miejsce), a jego kolegami z drużyny było wielu naszych dobrych znajomych, takich jak: Alonzo Mourning, Christian Laettner, Kenny Anderson, Billy Owens, Todd Day & Lee Mayberry, Chris Gatling i Bryant Stith.

Otagowane

Mike Smrek

Mike Smrek

Fun Fact: Jeśli ktoś lubi facebookowe wydanie tego bloga, zapewne pamięta, że jakiś czas temu wybrałem się z powyższą kartą na króciutkie wakacje nad morze. Myślę, że tę fotorelację należy wrzucić także tutaj…

Mike był dzielny przez cały wyjazd, nie narzekał nawet jak zepsuł nam się samochód, dlatego zasługuje na poświęcony sobie wpis na MMJK.

Mike Smrek trafił do NBA jako 25 pick Draftu 1985 (to wtedy był 1 pick drugiej rundy). Wybrali go Portland Trail Blazers, ale natychmiast oddali do Chicago Bulls (Blazers nie zabrali Bulls Jordana ORAZ oddali im Mike’a Smreka?!), gdzie Mike przez rok grywał w co drugim meczu (notując mniej więcej po 2 punkty i 2 zbiórki, co miało być motywem przewodnim jego kariery), załapując się jednak do playoffs i zaliczając dwie minuty i jeden faul w spotkaniu, w którym Bóg przebrał się za Michaela Jordana.

Potem kanadyjski podkoszowiec znalazł się w jeszcze lepszym miejscu i czasie – przez dwa lata siedział na ławce Los Angeles Lakers, którzy z nim w składzie wygrali dwa kolejne tytuły mistrzowskie. Gdyby w latach 1987 i 1988 był powszechny dostęp do World Wide Web, za kadencji Smreka wygraliby też Internety swoją antynarkotykową piosenką (Mike wchodzi w 37 sekundzie):

Smrek, który wygląda tu jak T-800 na wakacjach, nie udziela zbyt wielu przydatnych rad w walce z uzależnieniem od narkotyków, za to wyrapowuje swoje koszykarskie credo: „Call me Smrek, I give my team my best // When you really care, you can do no less”. Dzięki niemu utrzymał się w NBA przez sześć (niepełnych) sezonów i kontynuował karierę w Europie mimo braku smykałki do tego sportu. Zanim trafił do Golden State Warriors w rozgrywkach 89/90 (grał tam – z przerwą na 10 meczów w koszulce Clippers w trakcie sezonu 90/91 – do końca swojej amerykańskiej kariery w 1992 roku) rozegrał swój najlepszy indywidualnie sezon jako Ostroga, notując 4.5 PPG, 3.0 RPG i 1.3 BPG, 18 razy wychodząc w pierwszej piątce.

Latem 1992 roku był najlepszym strzelcem reprezentacji Kanady w meczu przeciwko Dream Teamowi. Choć ekipa spod znaku klonowego liścia nie uzyskała na Mistrzostwach Ameryki awansu na igrzyska w Barcelonie, a z USA przegrała 61:105, Mike Smrek rzucił najlepszej drużynie wszech czasów 14 punktów i wykonał wsad na Davidem Robinsonem, który poszedł w świat.

Jeśli lubicie przy okazji bardzo białych koszykarzy rzucać żartami o drewnie, Mike Smrek jest wybitnie wdzięcznym ich obiektem. Nie tylko jego nazwisko w gwarze góralskiej oznacza świerk, ale po zakończeniu kariery zaczął pracować z drewnem – jest cieślą, nauczycielem zetpetów w liceum próbującym zaszczepić uczniom miłość do drewna i pisuje artykuły do kanadyjskich portali o obróbce drewna.

Otagowane ,

Dominique Wilkins

Dominique Wilkins

Fun Fact: Jeśli nie pamiętacie Dominique’a Wilkinsa grającego w Clippers – nic dziwnego. To coś, co i tak nie powinno się zdarzyć i szybko zostało zapomniane (tak jak epizody w Celtics, Spurs i Magic). Mimo wszystko te 25 spotkań w gorszej części Miasta Aniołów to był ostatni taniec dominującego Wilkinsa, mającego wtedy już 34 lata – rzucał wówczas po 29 punktów w meczu i ostatkiem sił kręcił highlighty, których jest zdecydowanie za mało, gdy weźmiemy pod uwagę, że tamten dziwaczny okres połączył jednego z najefektowniej punktujących graczy ligi z najefektowniej asystującym – Markiem Jacksonem

Wciąż nie mogę sobie przypomnieć bardziej bezowocnej dla obydwu stron wymiany niż tamten transfer Wilkinsa za Danny’ego Manninga z trade deadline 1994. Obydwa teamy tak się bały, że swoich najlepszych zawodników szykujących się do wolnej agentury stracą za nic, że postanowili ich wymienić… za nic – kilka miesięcy po transakcji Wilkins uciekł z LA podpisując kontrakt z Celtami, a Manning wypiął się na Hawks (w których zresztą zawodził), dogadując się ze Słońcami.

Czasem też trudno mi znaleźć więcej niż dwa gorsze transfery ever niż pozyskanie Johna Drew i Freemana Williamsa za Wilkinsa, a właśnie to zrobili Utah Jazz przed sezonem 82/83, po tym jak wybrali przyszłego Hall-Of-Famera, 9-krotnego All-Stara i 7-krotnego członka składów All-NBA z numerem trzecim draftu (Drew i Williams byli solidni, a ‚Nique nie chciał grać w Salt Lake City, but still…).

A wracając jeszcze do niego i Manninga:

Otagowane

Muggsy Bogues

Muggsy Bogues

Fun Fact: Muggsy Bogues rozleniwił pracowników agencji reklamowych w latach 90. Niemal za każdym razem, gdy dostawali oni zadanie wymyślenia scenariusza spotu z mierzącym 159 centymetrów koszykarzem, kończyło się na tym, że Bogues miał w reklamie pakować piłkę z góry…

Co do karty (isn’t that cute?) – wiemy już, że syn Muggsy’ego przerósł tatę, a zaraz dowiemy się, jak Bogues bawił się z synem Della Curry’ego

Syn Della Curry’ego też przerósł Muggsy’ego.

Otagowane

Khalid Reeves

Khalid Reeves

Fun Fact: Reeves był ostatnim nieudanym eksperymentem Miami Heat na polu poszukiwań podstawowego point guarda, siódmym podejściem w ciągu siedmiu lat istnienia klubu (jego poprzednicy to Pearl Washington, Rory Sparrow, Sherman Douglas, Bimbo Coles, Steve Smith i Brian Shaw). Problem polegał na tym, że mierzący 190 centymetrów Reeves był na Uniwersytecie Arizony shooting guardem i wszyscy poza włodarzami Heat przewidywali trudności w przestawieniu się na nową pozycję w NBA. Dlatego właśnie pick numer 12 w Drafcie 1994 najlepiej podsumował ówczesny center Rony Seikaly:

„Świetnie, właśnie tego potrzebowaliśmy: kolejny point guard, który zalicza po 3.1 asysty w meczu.”

Seikaly został wytransferowany przez Heat jeszcze przed rozpoczęciem rozgrywek 94/95 (nic dziwnego po takich komentarzach), nie mógł więc być świadkiem jak Reeves zadaje kłam jego słowom, choć bardzo minimalistycznie: jako rookie notował 4.3 APG, ale podstawowym rozgrywającym Heat nie został – po sezonie wysłano go do Charlotte (w przeciwnym kierunku powędrował m.in. Alonzo Mourning), a za parę miesięcy ściągnięto na Florydę Tima Hardawaya i era obrotowych drzwi na pozycji numer jeden się zakończyła.

A Reeves w Charlotte prezentował się tak:

W swojej ostatecznie sześcioletniej karierze, spędzonej w sześciu klubach (potem Reeves grywał jeszcze w mniejszych ligach USA i zagranicą), Khalid uzyskał średnią 3.2 asyst na mecz, więc Seikaly nie był jednak takim złym skautem.

Otagowane

Steve Francis

Steve Francis

Fun Fact: Steve nie nagrał się zbyt dużo w latach 90, o których traktuje ten blog, dlatego zostaje mi pisanie o nim w kontekście jego niechęci do gry w Vancouver (bo daleko od domu, bo Kanada, bo podatki, bo na miejscu już Mike Bibby, bo Bóg tego nie chce, bo jak poleciałem tam z moimi kumplami po drafcie to ktoś na lotnisku podszedł do nas i zapytał czy jesteśmy raperami), a nie późniejszej kariery (Debiutant Roku, 3 Mecze Gwiazd, tylko jeden występ w playoffs przez tylko dziewięć sezonów spędzonych w lidze, szybka degradacja formy po odejściu z Rockets). Pisać jednak za wiele nie będę, bo znalazłem fragment programu poświęconemu Francisowi, skupiający się właśnie na drafcie i pierwszych meczach w NBA.

Ja wiem, że „Franchise” nie popisał się w tej sytuacji dojrzałością, ale jak wobec tego ocenić postawę Grizzlies, którzy wiedzieli, iż Steve nie chce dla nich grać i że rok wcześniej też wybrali point guarda z drugim numerem draftu? Do wzięcia w 1999 roku byli m.in. tacy zawodnicy jak Baron Davis, Lamar Odom, Wally Szczerbiak, Rip Hamilton, Andre Miller czy Shawn Marion (nie mówiąc już o perełkach spoza pierwszej dziesiątki, takich jak Ron Artest czy Andrei Kirilenko… ba, nawet Corey Maggette nie byłby wówczas złym wyborem). Każdy z nich (i z tych wymienionych w poprzednim nawiasie) byłby lepszym pomysłem i lepiej dopasowaną do Mike’a Bibby’ego oraz Shareefa Abdur-Rahima opcją niż Francis, oraz bardziej ekscytującą perspektywą dla kibiców niż zestaw otrzymany z Houston za Stevie’ego: Othella Harrington, Michael Dickerson, Antoine Carr, Brent Price. Dlatego właśnie, gdy ta decyzja z dnia Draftu 1999 nazywana jest przypieczętowującą los drużyny NBA w Vancouver, trudno się z tą tezą nie zgodzić.

Otagowane

Tom Hammonds

Tom Hammonds

Fun Fact: Tom Hammonds zawsze kojarzył mi się z taką nieco uboższą wersją Antonio McDyessa (z którym zresztą grał przez dwa lata w Nuggets) ze względu na podobny styl w powietrzu. Rzadko grał więcej niż 15 minut w meczu, ale wielu z Was może go pamiętać z efektownych migawek w NBA Action…

Nie wiem czy drag racing miało w latach 90 swój odpowiednik NBA Action, ale tam też można było zobaczyć Hammondsa. Równolegle z karierą koszykarską startował bowiem w wyścigach równoległych. Trenerzy oczywiście tego nie pochwalali, ale ostatecznie nie zabraniali wierząc w profesjonalizm Toma (ścigał się już na studiach, choć wtedy w kompletnej tajemnicy) i nagradzając w ten sposób ciężką pracę na treningach. Nie zabraniali nawet wtedy, gdy ESPN pokazało nagranie, na którym auto prowadzone przez grającego wówczas w Denver skrzydłowego, przekoziołkowało po torze – na szczęście nic się naszemu dzisiejszemu bohaterowi nie stało.

Po zakończeniu 11-letniej przygody z NBA w 2001 roku, Hammonds kontynuował ściganie i został nawet właścicielem profesjonalnego teamu, ale w ciężkich latach po światowym kryzysie ekonomicznym musiał cały ten bajzel sprzedać. Teraz oddaje się innej swojej pasji – brazylijskiemu jiu jitsu – i idzie mu to na tyle dobrze, że ma na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata federacji IBJFF i złote medale Pan Jiu-Jitsu Championship.

Na mnie jednak i tak największe wrażenie robił w takim wydaniu:

Otagowane

Joe Kleine

Joe Kleine

Fun Fact: Z cyklu „Losowo przytoczone zabawne cytaty z nieco drewnianych bladolicych centrów drugiego sortu”:

Charles Barkley i ja mamy klauzule zapobiegające transferom. Jego jest zapisana w kontrakcie, moja… cóż… po prostu nikt nie chce się za mnie wymienić”.

Tak Joe Kleine żartował w czasach gry w Phoenix Suns (1993-97, grał wtedy razem z innym bardzo białym człowiekiem, Dannym Schayesem, a Barkley nazywał ich czule „Shleine”), mijając się nieco z prawdą, bo w swojej piętnastoletniej karierze, w trakcie której przywdziewał koszulki 7 drużyn (przy czym do Phoenix powrócił na sezon 98/99) transferowany był cztery razy (sami Suns, 10 stycznia 1997, wysłali go do Lakers razem z Robertem Horrym za Cedrica Ceballosa i Rumeala Robinsona). Choć nigdy nie okazał się godny wyboru z 6 numerem Draftu 1985, ceniono go za profesjonalizm i niesłabnący entuzjazm niezależny od ilości minut na parkiecie. Najlepszy indywidualnie był sezon 87/88 – ze średnimi 9.8 PPG i 7.1 RPG – a drużynowo, 97/98 – zakończony mistrzostwem NBA z Chicago Bulls, dla których grywał po kilka minut w meczu. To właśnie jako gracz Chicago oddał swój najsłynniejszy rzut, z linii rzutów wolnych, którym nakarmił 20 tysięcy osób darmowymi tacos.

Był wiecznym rezerwowym, co nie znaczy, że nigdy nie skapnęło mu nic z budżetów marketingowych firm chcących promować się poprzez NBA…

joe-kleine-poland-springs-water

Otagowane ,