Doug Overton

Doug Overton

Fun Fact: Skan karty Douga Overtona zalegał na moim dysku już od dłuższego czasu, ale ciągle brakowało mi pretekstu, żeby wrzucić ją na bloga. Tak to już jest z goścmi, od których odrysować można definicję przeciętności. Jego druga kariera jako szkoleniowca także nie była wystarczająco podniecająca. Na szczęście dzisiaj natknąłem się na ten nagłówek sprzed kilkunastu dni:

overton

Doug Overton zaprzecza oskarżeniom o nieprzyzwoity spacer w miejscu publicznym, twierdząc że spodnie, owszem, zsunął z tyłka, ale tylko po to, żeby zaspokoić potrzebę fizjologiczną w trakcie wyprowadzania swojego psa. #trudnesprawy

Jeśli chodzi o karierę zawodniczą Overtona, długą, ale spędzoną głównie w roli drugiego lub trzeciego rozgrywającego, to najjaśniejszymi jej momentami jest udział we wszystkich kultowych PR’owych akcjach Washington Bullets, które z ogromną chęcią po raz kolejny przypominam na MMJK!

Doug w liceum grał w jednej drużynie z Hankiem Gathersem i Bo Kimble’em co pewnie w największym stopniu unieśmiertelnia go jako koszykarza.

Otagowane

Dan Majerle

Dan Majerle

Fun Fact: Thunder Dan wystąpił kiedyś w teledysku z Celine Dion.

Choć to nie jest mój ulubiony duet jaki stworzył przed kamerami…

Otagowane

Derrick McKey

Derrick McKey

Fun Fact: Derrick był często chwalony za bycie plastrem – nie tylko na graczy przeciwnika, ale także na wszelkie możliwe rysy jakie mogą pojawiać się w drużynie na parkiecie i poza nim (podobno Sonics rozsypali się w playoffach 1994, bo gdy zabrakło regularnych domówek u Derricka, zabrakło czynnika jednoczącego indywidualności w składzie Seattle) oraz za umiejętność krycia właściwie wszystkich pięciu pozycji. Jednocześnie był równie często krytykowany za to, że przy sporej ilości talentu i warunkach fizycznych, które zarówno wtedy, jak i dziś predysponowałyby go do roli gwiazdy, był pasywny w ataku i często znikał, gdy piłka wkraczała na połowę przeciwnika.

W Seattle, McKey tworzył tercet o nazwie Big Mac z Nate’em McMillanem i Xavierem McDanielem, a potem Larry Brown uznał go za gracza wystarczająco cennego, żeby oddać za niego niezadowolonego z zarobków All-Stara Detlefa Schrempfa. Trudno powiedzieć, że Pacers osiągnęliby w latach 90 mniej z Detlefem zamiast Derricka, ale na pewno McKey wpisał się świetnie w tamtą drużynę. Najfajniejszy moment pierwszego sezonu po zamianie miejsc to TOP 10, w którym obok siebie znalazły się dwa no-look passy w wykonaniu Niemca i byłego gracza Alabamy (miejsca 6 i 5):

Rzadko jednak mówi się o czym innym: że bardzo możliwe, iż to z jego „winy”, Sonics zrobili ten nieszczęsny trade, oddając w dniu draftu Scottie’ego Pippena za Oldena Polynice’a. Pip trafił do Seattle z piątym pickiem w 1985, a McKey z dziewiątym, mimo że podobno przymierzano go nawet do drugiego miejsca. Sonics nie dali Derrickowi spaść niżej i w ten sposób mieli dwóch obiecujących small forwardów, stąd zapewne pomysł, aby pozbyć się jednego z nich (zwłaszcza, że McKey był przymierzany także do gry na czwórce)…

Otagowane

Greg Minor

Greg Minor

Fun Fact: Greg Minor to ceniony za skoczność i sprawność swingman, który jako rookie rzucił dla Boston Celtics 31 punktów w sezonie 94/95, ale już pięć lat później przeszedł na emeryturę ze względu na kontuzję biodra, po której grożono mu nawet chodzeniem o lasce przez resztę życia. Wystąpił w Konkursie Wsadów z 1996 roku…

…choć prawdopodobnie większą uwagę zwróciła na niego okładka Sports Illustrated. Normalnie okładka SI to najwyższa nobilitacja dla sportowca, ale numer z 4 maja 1998 roku zdobiła smutna buzia syna Minora, Khalida i napis „Where’s Daddy”, a Greg był jedną z postaci obsmarowanych w środku numeru za bycie beznadziejnymi ojcami.

Innymi słowy, Greg Minor mimo skróconej kariery w NBA zrobił wystarczająco dużo, by wyrobić sobie lepsze lub gorsze imię, choć byli tacy, dla których i tak ciągle był „Haroldem Minerem„, a wśród nich był oczywiście Włodzimierz Szaranowicz:

W powyższym zestawieniu najlepszych buzzer beaterów rozgrywek 95/96 Minor zajął piąte miejsce, a pierwsze wśród nazwisk przekręconych w tym segmencie przez duet Szaranowicz&Łabędź. Drugie miejsce zajął „Tyrone” Brandon.

Otagowane

Sedale Threatt

Sedale Threatt

Fun Fact: O Sedale’u można sklecić kilka ciekawych „fun factów”. Na przykład taki, że jest jednym z trzech graczy Lakers w historii, którzy w jednym sezonie byli liderami drużyny pod względem średniej punktów, asyst i przechwytów (albo jednym z czterech, bo trochę nie wiem jak traktować D’Angelo Russella, od którego lepszą średnią punktową miał oddany w połowie sezonu Lou Williams, ale wśród graczy kończących sezon 16/17 w koszulce Lakers wszystkie trzy warunki spełnia).

Albo, że był ostatnim czynnym zawodnikiem NBA wybranym w szóstej rundzie draftu.

Ja jednak zapamiętałem, że w jednej z wydanych ostatnio w Polsce książek o Jordanie/Bulls (nie wiem której, za dużo ich było) autor wspomina o nim w kontekście jego ciągłego imprezowania i złego wpływu jaki miał na młodziutkich Pippena i Horace’a Granta. Pozostałością po tym trybie życia jest miejsce w czołówce koszykarzy z największą liczbą nieślubnych dzieci. Nie do końca wiadomo ile tego napłodził, ale jedna z matek szacuje wynik w okolicach 15(!).

Otagowane

Matt Fish

Matt Fish

Fun Fact: Zacytuję Wam fragment rubryki z koszykarskimi różnościami ze Sports Illustrated z marca 1997 roku, bo lepiej bym tego „fun factu” nie ujął:

Kiedy Heat podpisali ostatnio 10-dniowy kontrakt z centrem Mattem Fishem, wielu fanów bez wątpienia pamiętało, że to ten gracz Clippersów, który tak mocno zadunkował nad byłym skrzydłowym Heat, Johnem Salleyem, że Salley musiał opuścić boisko z powodu palpitacji. Jaki numer koszulki Fish dostał, gdy stawił się w Miami? Nie inny jak starą 22-kę po Salleyu.

Najlepsze, że to prawda!

I mega-wsad białasa, który na przestrzeni trzech sezonów w NBA rozegrał 50 spotkań w barwach pięciu drużyn…

…i kołatanie serca, którego John Salley dostał tuż po tym, jak przypozował do nigdy nie wydrukowanego plakatu (bo, parafrazując jak zawsze w takiej sytuacji Walta Williamsa, nikt przecież nie robi posterów Matta Fisha). Skrzydłowy Heat miał też zawroty głowy i przestraszony zszedł z boiska, a w przerwie meczu odwieziono go do szpitala (niektórzy twierdzili, że to efekt stresu związanego z totalnym rozczarowaniem, jakim był Spider Salley w Miami – po przyjściu z Pistons miał być gwiazdą, a nie łapał się do pierwszej piątki i był regularnie wygwizdywany przez fanów Heat).

Innymi słowy – Matt Fish zadunkował kiedyś tak mocno, że wysłał przeciwnika do szpitala.

Fun Fact 2: Od siebie dodam jeszcze, że Fish w 2001 roku grał w Polsce, w Polonii Warbud Warszawa. Nie pamiętam tego, ale w relacjach z meczów z tamtego okresu przewija się motyw rozczarowania, że mierzący 211 centymetrów środkowy tak kiepsko radzi sobie w walce na tablicach. Trener stołecznego klubu, Jarosław Zyskowski powiedział po jednym ze spotkań:

„Nie chciałem tego mówić, ale na boisku zachowywał się jak kolumna. Muszę z nim porozmawiać”.

To zdecydowanie nie są słowa jakie powinien wypowiadać trener polskiego ligowca na temat gościa z trzyletnim stażem w NBA.

Fun Fact 3: Choć najsłynniejszą akcją Matta Fisha był wsad, to natrafiłem na fragment relacji (zgubiłem linka), w której twierdzono, że ma on swój go-to move, którym była jakaś tam wariacja na temat skyhooka, którą Matt nazywał oczywiście „fish hook”.

Haczyk.

Genialne.

Fun Fact 4: Jako, że nie planuję wracać więcej do Matta Fisha (i tak przegram w wyszukiwarkach z relacjami z konfliktu Matta Barnesa i Dereka Fishera), jeszcze jedna ciekawostka: od jakiegoś czasu Matt Fish jest wydawcą magazynu „Rebound”, zatwierdzonego przez NBA, oficjalnego periodyku National Basketball Retired Players Association.

Otagowane ,

Kiki Vandeweghe

Kiki Vandeweghe

Fun Fact: Zanim zamknę mini-cykl „Bardzo Biali Ludzie z Nowego Jorku” kilkoma słowami o koszykarzu imieniem Kiki (dajcie mi chwilę, to pomyślę nad pierwszą piątką „Stripper Name All-Stars” i zaprezentuję ją na koniec tekstu), porozmawiajmy o jego bardzo fajnej rodzinie.

  • Tata Ernie też grał w Knicks, w czasach, gdy Bardzo Biali Ludzie rządzili NBA, czyli w latach 50. Co ciekawe, jednocześnie był wziętym lekarzem-pediatrą i gdy przeszedł na sportową emeryturę, mógł dzięki temu nadal pracować w lidze – jako członek sztabu medycznego Lakers.
  • Mama Colleen zdobyła w 1952 roku tytuł Miss America.
  • Wujek Mel Hutchins był Rookie Of The Year w 1952 roku i cztery razy zagrał w Meczu Gwiazd NBA.
  • Siostra Tauna była pływaczką, która wystąpiła na Igrzyskach w Montrealu w 1976 roku.
  • Brat Bruk trenował siatkówkę i na Igrzyskach Dobrej Woli w 1994 roku zdobył brązowy medal.
  • Siostra Heather pełniła funkcję kapitana w kobiecej reprezentacji USA w polo.
  • Siostrzenica Coco to z kolei zawodowa tenisistka, która na koniec stycznia 2017 była 20 w rankingu WTA.

Kiki, którego pełne imię i nazwisko brzmi Ernest Maurice Vandeweghe III (choć w 2013 zmienił podobno pisownię swojego nazwiska na VanDeWeghe), nie jest taki jak pozostali bohaterowie cyklu o nowojorskich białasach. Gość naprawdę potrafił grać, zwłaszcza po atakowanej stronie parkietu.

Jego średnia z 13-letniej kariery to 19.7 PPG, a najlepszy wynik to 29.4 PPG z rozgrywek 83/84. Rok wcześniej rzucał po 26.7 punktu w meczu, co dało mu drugie miejsce w całej lidze. Był dwukrotnym All-Starem i dwukrotnie przekraczał barierę 50 punktów w spotkaniu, w tym w słynnej strzelaninie Denver Nuggets i Detroit Pistons.

Dopiero kontuzja pleców w sezonie 87/88 zakończyła lata jego świetności. Grający wówczas w Portland Kiki stracił miejsce w pierwszej piątce na rzecz patrona tego bloga, Jerome’a Kerseya, a już w następnym roku odszedł do Nowego Jorku, gdzie zastała go produkcja powyższej karty.

Był nawet drugim strzelcem Knicks w rozgrywkach 90/91, ale Pat Riley nie korzystał już z niego tak chętnie co poprzedni szkoleniowcy. Vandeweghe karierę zakończył w Clippersach w 1993 roku.

***

Honorowe wzmianki dla Bardzo Białych Ludzi z Nowego Jorku, grających w Wielkim Jabłku w latach 90, których kart w koszulce Knicks nie mam (przeważnie dlatego, że nie istnieją):

– Greg Butler (1988-1990)

– Matt Fish (1996, wkrótce na blogu osobny wpis)

Chris Jent (1997)

Greg Kite (1995)

Brad „Bardzo Biały Człowiek z Milwaukee” Lohaus (1996)

Brooks Thompson (1998)

***

I jeszcze obiecane Stripper Name All-Stars:

PG – Bimbo Coles

SG – Courtney Lee

SF – Kiki Vandeweghe

PF – Diamond Stone

C – Alexis Ajinca

6th Man: Boobie Gibson

Otagowane ,

Tim McCormick

Tim McCormick

Fun Fact: Stworzyłem wczoraj taga „Bardzo Biali Ludzie z Nowego Jorku” i dziś idę za ciosem, przy czym kojarzcie słowo „cios” nie z mocnym uderzeniem, a ociosanym kawałkiem drewna.

Tim McCormick trafił do Knicks w rozgrywkach 91/92, które były ostatnim rokiem jego ośmioletniej kariery w NBA, obejmującej wcześniej Seattle, Filadelfię, New Jersey, Houston i Atlantę, a zaczętej w słynnym Drafcie 1984 (Tim był wybrany z #12, czyli 4 miejsca przed Johnem Stocktonem).

Na stronie internetowej McCormicka, który pracuje obecnie dla ESPN, widnieje hasło będące też tytułem napisanej przez niego książki – „Nigdy nie bądź średniakiem”. To mocne słowa, jak na kogoś kto ma w karierze średnie 8 punktów i 4 zbiórek, a w najlepszych latach – 12/7.

Ostatecznie jego rola w Knicks ograniczyła się do bycia zapychaczem w wymianie, która w 1994 roku (McCormicka nie widziano wówczas na parkiecie od dwóch lat) sprowadziła do Wielkiego Jabłka Dereka Harpera, choć niewiele brakowało, a byłby zapychaczem w jednym z najgłośniejszych nowojorskich niespełnionych transferów – pozyskaniu Isiah Thomasa z Detroit.

Otagowane , ,

Brian Quinnett

Brian Quinnett

Fun Fact: Przeglądałem sobie swoje albumy z kartami i doszedłem do wniosku, że mój blog powinien mieć tag „Bardzo Biali Ludzie z Nowego Jorku”. To może nie taka śnieżnobiałość jak w przypadku „Bardzo Białych Ludzi z Milwaukee”, ale w Wielkim Jabłku w latach 90 dało się znaleźć kilka dorodnych okazów białej odmiany człowiek połączonej z drewnianą odmianą koszykarza: pisałem już o Ericu Andersonie, Stuarcie Grayu i patronie nowojorskich białasów, Chrisie Dudleyu (szkoda, że Travis Knight spóźnił się minimalnie na lata 90 w Knicks), ale to nie wyczerpuje tematu.

Był sobie na przykład jeszcze taki koleś, jak Brian Quinnett, z karty wyglądający trochę na ninetiesową wersją Mindaugasa Kuzminskasa (choć tak właściwie to Mindaugas z fryzurą na starszego o kilka lat od ciebie syna sąsiadów, który dawniej słuchał Papa Dance, jest ninetiesową wersją samego siebie) i tego rodzaju rolę pełniący w swoim najlepszym sezonie w Nowym Jorku, czyli rozgrywkach 90/91 (okolice 5 punktów i 2 zbiórek).

Quinnett był skrzydłowym, choć akurat Basketball Reference klasyfikuje go jednoznacznie jako shooting guarda, zaś w swojej nowojorskiej karierze, 50 numer Draftu 1989 bywał też m.in. pierwszym zmiennikiem dla Patricka Ewinga. Z tego co można o nim dziś przeczytać, miewał momenty, gdy bardzo solidnie wypełniał rolę zadaniowca, ale zabrakło dla niego miejsca w składzie, gdy zespół z Nowego Jorku przejął Pat Riley. Efektem był transfer do Mavericks w trakcie sezonu 91/92, którzy okazali się ostatnią drużyną w karierze 25-letniego wówczas Briana. Quinnett dostał latem oferty kontraktu z Chicago i Bostonu, postanowił jednak wstrzymać się z negocjacją warunków do zakończenie ligi letniej, na którą pojechał razem z Celtics. Niestety wtedy posłuszeństwa odmówiły sprawiające chroniczne problemy plecy, a Brian nie tylko zmarnował ligę letnią, ale był zmuszony jesienią przejść operację, której efektem była częściowa strata czucia w lewej nodze i atrofia mięśni. NBA nagle znalazła się poza zasięgiem Quinnetta, który dokończył sportową karierę w CBA i Europie.

138 spotkań w NBA to niewielka próbka, stąd jedyny highlight naszego dzisiejszego bohatera, jaki śmiga po YouTube’ie to czapa, jaką zarobił od Scottie’ego Pippena:

Otagowane , ,

Tim Perry

Tim Perry

Fun Fact: Dość już powiedziano o tym, jak kiepskim trade’em dla 76ers okazało się oddanie Charlesa Barkleya do Phoenix, ale tak to już jest z pozbywaniem się wielkich gwiazd. Mniej znany fakt jest taki, że Philly było bliskie uzyskania znacznie lepszych warunków od Los Angeles Clippers, którzy mieli wysłać na wschód Charlesa Smitha, Kena Normana i Bo Kimble’a, jednak Larry Brown zawetował ten transfer pozbawiając nas szansy na wspominanie po dziś dzień legendarnych zapewne anegdot związanych z pracą Sir Charlesa dla Donalda Sterlinga.

Zamiast tego dostaliśmy Tima Perry’ego i najsmutniejszy wsad w historii Slam Dunk Contest…

Choć na obronę umiejętności gry nad obręczą Tima należy dodać, że Shaquille O’Neal zalicza go oficjalnie do grona rzekomo tylko trzech zawodników w historii NBA, którym udało się zadunkować nad Dieselem – pozostali to Michael Jordan i Derrick Coleman.

Otagowane