Kevin Duckworth

Kevin Duckworth

Fun Fact: Co zrobili Clippers, kiedy ich jesienią 1996 roku center Stanley Roberts roztył się tak niemożebnie, że musieli zawiesić go na czas nieokreślony za niesubordynację? Ściągnęli innego gościa, który był trochę mniej spasiony niż Roberts tylko dlatego, że dopiero co wypuszczono go z obozu dla osób walczących z otyłością. Dlatego właśnie tak bardzo tęsknię za starymi Clippers.

Duckworth w szczytowych momentach nie dbania o linię ważył około 160 kilogramów, ale w odróżnieniu od takich żarłoków jak Roberts, miał też szczytowe momenty koszykarskie.

Dwa razy – w 1989 i 1991 – wystąpił w Meczu Gwiazd, otrzymał nagrodę Most Improved Player w 1988 roku, a w najlepszych latach dawał Portland Trail Blazers 18 punktów i 9 zbiórek, dwukrotnie awansując z nimi do Finałów NBA.

Do tego wszystkiego stosował jedną z najdziwniejszych technik przy rzucie z wyskoku: w końcowej fazie pchał piłkę jedną ręką (co pozostało kultową zagrywką do dziś dzięki odwzorowaniu stylu Duckwortha w grach wideo – na YouTube filmików z serii „Kevin Duckworth jumpshot challenge” jest chyba więcej niż faktycznych highlightów centra Blazers).

Reklamy
Otagowane

Xavier McDaniel

Xavier McDaniel

Fun Fact: Wielokrotnie na tym blogu wspominałem moje pierwsze doświadczenia z NBA (właściwie to po to go założyłem), więc co bardziej wnikliwi Czytelnicy mogą pamiętać, że moje fanbojstwo rozdziewiczyli w pierwszej rundzie Playoffów 1992 New York Knicks, a w szczególności podania za plecami Marka Jacksona i ogólna badasseria Xaviera „Iksmeeeeeeennn!” McDaniela. To także Knicks rozdziewiczyli mnie jeśli chodzi o pierwsze rozczarowanie związane z NBA, a było nim pozbycie się w ciągu jednego offseason właśnie moich dwóch ulubionych zawodników.

Dopiero niedawno dowiedziałem się, że winni są temu Washington Bullets i Harvey Grant (choć tak naprawdę oczywiście winni są przede wszystkim sami Knicks).

Otóż latem 1993 McDanielowi – po ledwie jednym sezonie w Wielkim Jabłku – wygasał kontrakt. Nowy Jork różnymi sposobami wygospodarował sporą ilość wolnych funduszy na wolnych agentów i szukał wzmocnienia właśnie na skrzydle. Oferta przedłużenia kontraktu X-Mana niby była w planach, ale Knicks chcieli najpierw wykorzystać cap space na nowego gracza, a dopiero później usiąść do rozmów z Xavierem, dla którego mogli przekroczyć salary cap.

Niestety poszukiwania small forwarda przerodziły się w mały skandal. Knicks napalili się na Harveya Granta, który po dwóch średnich sezonach na początku kariery, nagle zmienił się w gościa rzucającego po 18 punktów w meczu i zaczął narzekać na ciągłe przegrywanie w Waszyngtonie. Był zastrzeżonym wolnym agentem, ale obawiający się o brak funduszy na kontrakt dla właśnie wybranego w drafcie Toma Gugliotty, Bullets wprost powiedzieli, że mogą nie wyrównać szczególnie wysokiej oferty.

Gdy Knicks taką właśnie ofertę złożyli – 17 milionów dolarów za 6 lat gry – Pociski się wściekły i oskarżyły – także oficjalnie, w biurze ligi – Nowojorczyków o nielegalną manipulację i opracowanie kontraktu wspólnie z Grantem w taki sposób, żeby był jak najbardziej niekorzystny dla stołecznej ekipy. Szczególnie w Waszyngtonie nie podobała się opcja zawodnika już po drugim sezonie, która zdawała się mówić „jeśli wyrównacie, to Grant i tak odejdzie po roku za darmo” (zresztą Grant to potem potwierdził, więc można sobie było darować te subtelności). Choć Knicks zostali oczyszczeni z zarzutów, Bullets po złości wyrównali ofertę.

Temu wszystkiemu przyglądał się ze zniecierpliwieniem Xavier McDaniel, ostatecznie stwierdzając, że nie ma ochoty czekać aż jego drużyna łaskawie zaproponuje mu zasłużone przedłużenie i przyjmując ofertę od Boston Celtics.

Jako że Knicks zostali w tej sytuacji bez niskiego skrzydłowego, zaaranżowali z Los Angeles Clippers wymianę, na mocy której pozyskali Charlesa „Mogłeś po prostu wsadzić z góry tę je***ą piłkę” Smitha i Doca „Gorbaczowa” Riversa (i Bo „Bo Kimble!” Kimble’a!), wysyłając w przeciwną stronę Marka Jacksona i jego słodkie-słodkie podania.

Dobitkę X-Mana z 2 minuty i 54 sekundy poniższego wideo (razem z „liściem” wymierzonym w podstawę konstrukcji tablicy) pamiętam z retransmisji Playoffów 1992 w TVP2 i to zawsze pierwszy obraz, który staje mi przed oczami, gdy myślę o McDanielu, oraz jeden z pierwszych, gdy próbuję sobie przypomnieć dlaczego właściwie kibicuję Knicks.

Otagowane

Dennis Scott

Dennis Scott

Fun Fact: Gdy wspominamy Dennisa Scotta zachwycamy się jego potencją w rzutach z dystansu, jego wesołym usposobieniem i często dodajemy, że był najlepszym kumplem Shaquille’a O’Neala. Zdecydowanie za rzadko wypominamy mu jednak jego niesamowicie niepokojące/śmieszne załamanie nerwowe na oczach dzieciaczków, których rodzice zapłacili po 200 dolarów za udział w campie koszykarskim.

Będący w trakcie kłótni o pieniądze z Orlando Magic i wkurzony złą prasą oraz oskarżeniami o problemy z narkotykami Scott krzyczał, gestykulował, puszczał pełen bluzgów hip hop z wielkich głośników zamontowanych w swoim vanie, zabronił nazywać się 3-D i rzucił w twarz wystraszonym małym miłośnikom koszykówki słowa: nie pytajcie mnie o autografy, pytajcie o gniew, który jest we mnie.

Innymi słowy: zrobił wszystko, żeby jeszcze bardziej zrazić do siebie klub oraz prasę i utrudnić sobie zdementowanie plotek o nadużywaniu narkotyków.

Wideo zobaczycie pod tym linkiem (bo nie potrafię zaembedować klipu ze Streamable).

Skończyło się transferem do Mavericks za 36-letniego Dereka Harpera i niesławnego Eda O’Bannona, po którym jego kariera właściwie się skończyła – przez trzy kolejne sezony grał dla pięciu drużyn i jako 31-latek nie miał już chętnych na swoje usługi. Nie pomogło nawet bycie najlepszym kumplem Shaqa – Lakers, którzy zaprosili go na obóz treningowy zwolnili go jeszcze przed sezonem. Widocznie gniew, który w nim był, wyparł większość jego przydatnych umiejętności koszykarskich…

Otagowane

Doug Overton

Doug Overton

Fun Fact: Skan karty Douga Overtona zalegał na moim dysku już od dłuższego czasu, ale ciągle brakowało mi pretekstu, żeby wrzucić ją na bloga. Tak to już jest z goścmi, od których odrysować można definicję przeciętności. Jego druga kariera jako szkoleniowca także nie była wystarczająco podniecająca. Na szczęście dzisiaj natknąłem się na ten nagłówek sprzed kilkunastu dni:

overton

Doug Overton zaprzecza oskarżeniom o nieprzyzwoity spacer w miejscu publicznym, twierdząc że spodnie, owszem, zsunął z tyłka, ale tylko po to, żeby zaspokoić potrzebę fizjologiczną w trakcie wyprowadzania swojego psa. #trudnesprawy

Jeśli chodzi o karierę zawodniczą Overtona, długą, ale spędzoną głównie w roli drugiego lub trzeciego rozgrywającego, to najjaśniejszymi jej momentami jest udział we wszystkich kultowych PR’owych akcjach Washington Bullets, które z ogromną chęcią po raz kolejny przypominam na MMJK!

Doug w liceum grał w jednej drużynie z Hankiem Gathersem i Bo Kimble’em co pewnie w największym stopniu unieśmiertelnia go jako koszykarza.

Otagowane

Dan Majerle

Dan Majerle

Fun Fact: Thunder Dan wystąpił kiedyś w teledysku z Celine Dion.

Choć to nie jest mój ulubiony duet jaki stworzył przed kamerami…

Otagowane

Derrick McKey

Derrick McKey

Fun Fact: Derrick był często chwalony za bycie plastrem – nie tylko na graczy przeciwnika, ale także na wszelkie możliwe rysy jakie mogą pojawiać się w drużynie na parkiecie i poza nim (podobno Sonics rozsypali się w playoffach 1994, bo gdy zabrakło regularnych domówek u Derricka, zabrakło czynnika jednoczącego indywidualności w składzie Seattle) oraz za umiejętność krycia właściwie wszystkich pięciu pozycji. Jednocześnie był równie często krytykowany za to, że przy sporej ilości talentu i warunkach fizycznych, które zarówno wtedy, jak i dziś predysponowałyby go do roli gwiazdy, był pasywny w ataku i często znikał, gdy piłka wkraczała na połowę przeciwnika.

W Seattle, McKey tworzył tercet o nazwie Big Mac z Nate’em McMillanem i Xavierem McDanielem, a potem Larry Brown uznał go za gracza wystarczająco cennego, żeby oddać za niego niezadowolonego z zarobków All-Stara Detlefa Schrempfa. Trudno powiedzieć, że Pacers osiągnęliby w latach 90 mniej z Detlefem zamiast Derricka, ale na pewno McKey wpisał się świetnie w tamtą drużynę. Najfajniejszy moment pierwszego sezonu po zamianie miejsc to TOP 10, w którym obok siebie znalazły się dwa no-look passy w wykonaniu Niemca i byłego gracza Alabamy (miejsca 6 i 5):

Rzadko jednak mówi się o czym innym: że bardzo możliwe, iż to z jego „winy”, Sonics zrobili ten nieszczęsny trade, oddając w dniu draftu Scottie’ego Pippena za Oldena Polynice’a. Pip trafił do Seattle z piątym pickiem w 1985, a McKey z dziewiątym, mimo że podobno przymierzano go nawet do drugiego miejsca. Sonics nie dali Derrickowi spaść niżej i w ten sposób mieli dwóch obiecujących small forwardów, stąd zapewne pomysł, aby pozbyć się jednego z nich (zwłaszcza, że McKey był przymierzany także do gry na czwórce)…

Otagowane

Greg Minor

Greg Minor

Fun Fact: Greg Minor to ceniony za skoczność i sprawność swingman, który jako rookie rzucił dla Boston Celtics 31 punktów w sezonie 94/95, ale już pięć lat później przeszedł na emeryturę ze względu na kontuzję biodra, po której grożono mu nawet chodzeniem o lasce przez resztę życia. Wystąpił w Konkursie Wsadów z 1996 roku…

…choć prawdopodobnie większą uwagę zwróciła na niego okładka Sports Illustrated. Normalnie okładka SI to najwyższa nobilitacja dla sportowca, ale numer z 4 maja 1998 roku zdobiła smutna buzia syna Minora, Khalida i napis „Where’s Daddy”, a Greg był jedną z postaci obsmarowanych w środku numeru za bycie beznadziejnymi ojcami.

Innymi słowy, Greg Minor mimo skróconej kariery w NBA zrobił wystarczająco dużo, by wyrobić sobie lepsze lub gorsze imię, choć byli tacy, dla których i tak ciągle był „Haroldem Minerem„, a wśród nich był oczywiście Włodzimierz Szaranowicz:

W powyższym zestawieniu najlepszych buzzer beaterów rozgrywek 95/96 Minor zajął piąte miejsce, a pierwsze wśród nazwisk przekręconych w tym segmencie przez duet Szaranowicz&Łabędź. Drugie miejsce zajął „Tyrone” Brandon.

Otagowane

Sedale Threatt

Sedale Threatt

Fun Fact: O Sedale’u można sklecić kilka ciekawych „fun factów”. Na przykład taki, że jest jednym z trzech graczy Lakers w historii, którzy w jednym sezonie byli liderami drużyny pod względem średniej punktów, asyst i przechwytów (albo jednym z czterech, bo trochę nie wiem jak traktować D’Angelo Russella, od którego lepszą średnią punktową miał oddany w połowie sezonu Lou Williams, ale wśród graczy kończących sezon 16/17 w koszulce Lakers wszystkie trzy warunki spełnia).

Albo, że był ostatnim czynnym zawodnikiem NBA wybranym w szóstej rundzie draftu.

Ja jednak zapamiętałem, że w jednej z wydanych ostatnio w Polsce książek o Jordanie/Bulls (nie wiem której, za dużo ich było) autor wspomina o nim w kontekście jego ciągłego imprezowania i złego wpływu jaki miał na młodziutkich Pippena i Horace’a Granta. Pozostałością po tym trybie życia jest miejsce w czołówce koszykarzy z największą liczbą nieślubnych dzieci. Nie do końca wiadomo ile tego napłodził, ale jedna z matek szacuje wynik w okolicach 15(!).

Otagowane

Matt Fish

Matt Fish

Fun Fact: Zacytuję Wam fragment rubryki z koszykarskimi różnościami ze Sports Illustrated z marca 1997 roku, bo lepiej bym tego „fun factu” nie ujął:

Kiedy Heat podpisali ostatnio 10-dniowy kontrakt z centrem Mattem Fishem, wielu fanów bez wątpienia pamiętało, że to ten gracz Clippersów, który tak mocno zadunkował nad byłym skrzydłowym Heat, Johnem Salleyem, że Salley musiał opuścić boisko z powodu palpitacji. Jaki numer koszulki Fish dostał, gdy stawił się w Miami? Nie inny jak starą 22-kę po Salleyu.

Najlepsze, że to prawda!

I mega-wsad białasa, który na przestrzeni trzech sezonów w NBA rozegrał 50 spotkań w barwach pięciu drużyn…

…i kołatanie serca, którego John Salley dostał tuż po tym, jak przypozował do nigdy nie wydrukowanego plakatu (bo, parafrazując jak zawsze w takiej sytuacji Walta Williamsa, nikt przecież nie robi posterów Matta Fisha). Skrzydłowy Heat miał też zawroty głowy i przestraszony zszedł z boiska, a w przerwie meczu odwieziono go do szpitala (niektórzy twierdzili, że to efekt stresu związanego z totalnym rozczarowaniem, jakim był Spider Salley w Miami – po przyjściu z Pistons miał być gwiazdą, a nie łapał się do pierwszej piątki i był regularnie wygwizdywany przez fanów Heat).

Innymi słowy – Matt Fish zadunkował kiedyś tak mocno, że wysłał przeciwnika do szpitala.

Fun Fact 2: Od siebie dodam jeszcze, że Fish w 2001 roku grał w Polsce, w Polonii Warbud Warszawa. Nie pamiętam tego, ale w relacjach z meczów z tamtego okresu przewija się motyw rozczarowania, że mierzący 211 centymetrów środkowy tak kiepsko radzi sobie w walce na tablicach. Trener stołecznego klubu, Jarosław Zyskowski powiedział po jednym ze spotkań:

„Nie chciałem tego mówić, ale na boisku zachowywał się jak kolumna. Muszę z nim porozmawiać”.

To zdecydowanie nie są słowa jakie powinien wypowiadać trener polskiego ligowca na temat gościa z trzyletnim stażem w NBA.

Fun Fact 3: Choć najsłynniejszą akcją Matta Fisha był wsad, to natrafiłem na fragment relacji (zgubiłem linka), w której twierdzono, że ma on swój go-to move, którym była jakaś tam wariacja na temat skyhooka, którą Matt nazywał oczywiście „fish hook”.

Haczyk.

Genialne.

Fun Fact 4: Jako, że nie planuję wracać więcej do Matta Fisha (i tak przegram w wyszukiwarkach z relacjami z konfliktu Matta Barnesa i Dereka Fishera), jeszcze jedna ciekawostka: od jakiegoś czasu Matt Fish jest wydawcą magazynu „Rebound”, zatwierdzonego przez NBA, oficjalnego periodyku National Basketball Retired Players Association.

Otagowane ,

Kiki Vandeweghe

Kiki Vandeweghe

Fun Fact: Zanim zamknę mini-cykl „Bardzo Biali Ludzie z Nowego Jorku” kilkoma słowami o koszykarzu imieniem Kiki (dajcie mi chwilę, to pomyślę nad pierwszą piątką „Stripper Name All-Stars” i zaprezentuję ją na koniec tekstu), porozmawiajmy o jego bardzo fajnej rodzinie.

  • Tata Ernie też grał w Knicks, w czasach, gdy Bardzo Biali Ludzie rządzili NBA, czyli w latach 50. Co ciekawe, jednocześnie był wziętym lekarzem-pediatrą i gdy przeszedł na sportową emeryturę, mógł dzięki temu nadal pracować w lidze – jako członek sztabu medycznego Lakers.
  • Mama Colleen zdobyła w 1952 roku tytuł Miss America.
  • Wujek Mel Hutchins był Rookie Of The Year w 1952 roku i cztery razy zagrał w Meczu Gwiazd NBA.
  • Siostra Tauna była pływaczką, która wystąpiła na Igrzyskach w Montrealu w 1976 roku.
  • Brat Bruk trenował siatkówkę i na Igrzyskach Dobrej Woli w 1994 roku zdobył brązowy medal.
  • Siostra Heather pełniła funkcję kapitana w kobiecej reprezentacji USA w polo.
  • Siostrzenica Coco to z kolei zawodowa tenisistka, która na koniec stycznia 2017 była 20 w rankingu WTA.

Kiki, którego pełne imię i nazwisko brzmi Ernest Maurice Vandeweghe III (choć w 2013 zmienił podobno pisownię swojego nazwiska na VanDeWeghe), nie jest taki jak pozostali bohaterowie cyklu o nowojorskich białasach. Gość naprawdę potrafił grać, zwłaszcza po atakowanej stronie parkietu.

Jego średnia z 13-letniej kariery to 19.7 PPG, a najlepszy wynik to 29.4 PPG z rozgrywek 83/84. Rok wcześniej rzucał po 26.7 punktu w meczu, co dało mu drugie miejsce w całej lidze. Był dwukrotnym All-Starem i dwukrotnie przekraczał barierę 50 punktów w spotkaniu, w tym w słynnej strzelaninie Denver Nuggets i Detroit Pistons.

Dopiero kontuzja pleców w sezonie 87/88 zakończyła lata jego świetności. Grający wówczas w Portland Kiki stracił miejsce w pierwszej piątce na rzecz patrona tego bloga, Jerome’a Kerseya, a już w następnym roku odszedł do Nowego Jorku, gdzie zastała go produkcja powyższej karty.

Był nawet drugim strzelcem Knicks w rozgrywkach 90/91, ale Pat Riley nie korzystał już z niego tak chętnie co poprzedni szkoleniowcy. Vandeweghe karierę zakończył w Clippersach w 1993 roku.

***

Honorowe wzmianki dla Bardzo Białych Ludzi z Nowego Jorku, grających w Wielkim Jabłku w latach 90, których kart w koszulce Knicks nie mam (przeważnie dlatego, że nie istnieją):

– Greg Butler (1988-1990)

– Matt Fish (1996, wkrótce na blogu osobny wpis)

Chris Jent (1997)

Greg Kite (1995)

Brad „Bardzo Biały Człowiek z Milwaukee” Lohaus (1996)

Brooks Thompson (1998)

***

I jeszcze obiecane Stripper Name All-Stars:

PG – Bimbo Coles

SG – Courtney Lee

SF – Kiki Vandeweghe

PF – Diamond Stone

C – Alexis Ajinca

6th Man: Boobie Gibson

Otagowane ,