Shawn Respert

Shawn Respert

Fun Fact: W walce o miejsce trzeciego shooting guarda w mojej ulubionej drużynie wszech czasów, Shawn Respert pokonał takich tuzów jak John Starks i Latrell Sprewell i w sumie to nawet publikując niniejszy wpis wciąż zastanawiałem się czy na to wyróżnienie zasługuje. Na dobrą sprawę nie był to do końca wybór między Respertem a Starksem i Sprewellem, a bardziej między Respertem a Jasonem Williamsem. Jason rolę point guarda All-Time Favorite Team wygrał o łokieć więc zostałem zmuszony do wyceny mojej sympatii wobec dwóch uznanych gwiazd NBA a gościa, który okazał się totalnym niewypałem. Ostatecznie górę wziął mój sadomasochizm i postawiłem na moje drugie wielkie rozczarowanie koszykarskie w życiu.

Nie miałem prawa mieć żadnych oczekiwań wobec Shawna Resperta, gdy ten przychodził do NBA jako ósmy numer w Drafcie 1995, ale jednak z jakiegoś powodu zainwestowałem ogromną ilość nadziei w jego akcje. Musiało chodzić o coś co Szaranowicz&Łabędź chlapnęli na jego temat w NBA Action przybliżającym bohaterów tamtego naboru do ligi (trzymam się wersji z używaniem słowa „plastyczny”). Uwierzyłem, że Respert to kolejna gwiazda NBA, co bardzo mi pasowało do narracji otaczającej darzonych przeze mnie sympatią Milwaukee Bucks, którzy dwa lata wcześniej wyciągnęli w drafcie Vina Bakera, a rok wcześniej wylosowali Glenna Robinsona – dwóch innych członków moich All-Time Favorite Teams. Niestety mierzący tylko 6 stóp i 1 cal (lub 6 stóp i 3 cale w zależności od źródła) wzrostu obrońca zdobywający po 25.6 punkty na mecz dla Michigan State w ostatnim sezonie w NCAA, nie był w stanie przełożyć swoich sukcesów akademickich na język NBA. Serce shooting guarda biło w zbyt małym ciele, rzut nie siedział, pewność siebie zawodziła i efektem była kampania debiutancka zakończona ze średnią ledwie 4.9 punktów na mecz oraz kariera, która potrwała ledwie 4 lata (w 1997 roku Respert został oddany do Raptors, potem zagrał kilka meczów dla Mavs i Suns).

Szybko przyzwyczaiłem się do myśli, że Shawn Respert to niewypał, ale to nie znaczy, że 14-letni ja przyjął to łatwo. Naprawdę myślałem, że Respert będzie superstrzelcem, zbierałem jego karty i nie mogłem się doczekać momentu, w którym powiem komuś, iż widziałem w nim gwiazdorski potencjał od samego początku. Dogorywanie kariery Shawna śledziłem już jednym okiem, obrażony za to, że stał się drugim Haroldem Minerem (moje pierwsze wielkie rozczarowanie koszykarskie w życiu) tylko nawet bardziej, bo nie wygrał dwóch konkursów rzutów za trzy punkty…

Dopiero wiele, wiele lat później. Ba, relatywnie niedawno, na fali mimo wszystko wciąż żywej słabości do Shawna Resperta (pomógł w jej podtrzymaniu fakt, że w 2002 roku trafił on do polskiej ligi jako gracz Spójni Stargard Szczeciński) dowiedziałem się czegoś co zupełnie zmieniło moje postrzeganie nieudanej kariery w NBA byłego gracza Bucks…

Sześć lat po zakończeniu przygody z amerykańską ligą zawodową (a dwa lata po całkowitym przejściu na zawodniczą emeryturę) Respert przyznał, że w maju 1996 roku, tuż po zakończeniu sezonu debiutanckiego, wykryto u niego raka żołądka (wcześniej odczuwał dziwne skurcze brzucha). Nie powiedział o tym nikomu poza sztabem trenerskim i medycznym Milwaukee Bucks i najlepszemu przyjacielowi, Ericowi Snowowi – nawet rodzicom i swojej dziewczynie. W 2005 roku wyjaśnił tę decyzję słowami: „Ludzie nie chcą słyszeć wymówek w sporcie zawodowym, nawet jeśli tą wymówką jest rak”.

Nowotwór udało się wyleczyć, ale chemioterapia połączona ze zmianą trenera Bucks (Chris Ford, który zastąpił Mike’a Dunleavy’ego nie wiedział o problemach Resperta), który nie widział dla niego miejsca w składze pozbawiły Resperta woli walki. Nawet remisja nic nie zmieniła i do jednej nogi poza ligą, którą wyprawił tam rak, niebawem dołączyła druga. Mimo wszystko trzeba szanować fakt, że Respert nigdy nie wykorzystał choroby jako okoliczności łagodzącej. Cierpliwie znosił przylepianie mało gustownych łatki i trzaskanie szufladek z napisem „bust”, choć mógł dwoma słowami „miałem raka” uciszyć wszystkie słowa krytyki.

To historia smutna w kontekście straconych szans, ale wówczas też dość trywialna. W kontekście zdrowia Resperta – dziś pracującego jako asystent trenera Memphis Grizzlies – to jednak rzecz dużo weselsza i dużo bardziej godna powtarzania.

Wciąż mam do Resperta sentyment choć bardziej oparty na fantazji młodego chłopca niż faktach. Tak czy siak, to moja własna drużyna i mogę opowiadać przy jej okazji nawet zmyślone historie.

Reklamy
Otagowane ,

One thought on “Shawn Respert

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: